23 lip 2014

Rozdział 2



 WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI CZWARTYCH URODZIN 1D.
PÓKI CO, CAŁY DZISIEJSZY DZIEŃ PRZERYCZAŁAM.
TAK NIESAMOWICIE ICH KOCHAM.
TRZYMAJCIE SIĘ.



Kiedy wybiegłam z klasy po trzeciej lekcji, telefon wypadł mi z tylnej kieszeni. Wiedziałam, że te kieszenie są zbyt małe! Jęknęłam i obróciłam się by go podnieść, ale zamiast tego, chłopak, którego dość często widywałam w szkole, chwycił mój telefon.
Miał na imię Ryder.
- Upuściłaś to. – uśmiechnął się.
- Dzięki Ryder. – próbowałam powstrzymywać łzy.
- Wszystko dobrze? – zapytał.
- Taa, j-jest okej. – sztucznie się uśmiechnęłam.
- Chcesz żebym odprowadził cię do klasy? I tak jestem już spóźniony. – wzruszył ramionami.
- Nie, jest w porządku, wszystko dobrze. – znów udałam uśmiech.
- W takim razie okej. – odpowiedział.
Poszedł dalej, a ja skręciłam w korytarz na prawo, gdzie znajdowała się moja klasa. Po paru latach bycia w tym samym budynku, wszystkie korytarze stały się mniej pogmatwane.
Otworzyłam drzwi i spojrzałam na kolegów. Na szczęście Phoebe też tam była. Zamachała do mnie, abym usiadła obok niej, na miejscu, które dla mnie zajęła.
- Spóźniona w pierwszy dzień, nie najlepsze wrażenie. – powiedział mój nauczyciel, a następnie zanotował coś, następnie chowając to z powrotem do schowka w swoim biurku.
- Przepraszam, Panie… Lee. – odrzekłam, zerkając na duży, czerwony napis, jego nazwisko, w lewym, górnym rogu tablicy.
- Czemu się spóźniłaś? Ty się nigdy nie spóźniasz. – szepnęła Phoebe.
- Byłam w łazience. – pociągnęłam nosem.
- Josh i ja… - powiedziałam zanim Phoebe mi przerwała.
- Tak, słyszałam. – odpowiedziała łagodnie.
- Co? Skąd? – zapytałam.
- Plotki szybko się rozchodzą. – wzruszyła ramionami.
- Więc wszyscy już wiedzą? Nie minęła nawet godzina! – uniosłam się.
- Cii… będziesz miała kłopoty. – ostrzegła mnie.
Jęknęłam i rozłożyłam się niedbale na krześle, poirytowana właściwie do końca dnia.
Pan Lee mówił o klasowym regulaminie i o tym, jak mamy go przestrzegać. Wszystko to już słyszałam.
Zanim się spostrzegłam, minęła trzecia i czwarta lekcja i przyszedł czas na lunch, na który w ogóle nie miałam ochoty iść. Poszłam do stolika gdzie siedzi Phoebe i inni ludzie, z którymi zazwyczaj rozmawiam. Była krótka, niezręczna chwila ciszy, zanim powiedziałam:
- Ludzie, wszystko gra. Przysięgam. – i leniwie się uśmiechnęłam.
- Nie, wcale nie. – Leo się skrzywił.
Leo. Znałam go od podstawówki. Z czasem nasza przyjaźń dojrzała, a teraz, jesteśmy nierozłączni.
- Właśnie, że tak. – powtórzyłam.
Leo westchnął.
- Naprawdę nam przykro, Katy, on jest dupkiem i nie zasługuje na ciebie. – Phoebe próbowała mnie pocieszyć.
Zaśmiałam się na określenie, jakim go nazwała, bo mogłabym znaleźć sto gorszych wyzwisk.
- Przynajmniej wy dwoje nie… no wiesz. – Phoebe szepnęła do mnie.
- Taa… To byłoby najgorsze. – przyznałam.
Chyba rada, jaką dajemy, właściwie ma znaczenie, bo gdybym oddała się Joshowi, moja sytuacja byłaby o wiele gorsza niż teraz.
Nie uprawiajcie seksu w liceum.

- Katy, możemy porozmawiać? – znajomy męski głos powiedział.
Spojrzałam w górę i moje oczy spotkały się z Joshem.
- Czego chcesz, Josh? – uciekłam wzrokiem na podłogę.
- Musimy porozmawiać. – powtórzył.
- Nie mam ci nic do powiedzenia. – surowo powiedziałam.
- Kat, Katy, kochanie.  – poprawił siebie.
- Zostaw ją w spokoju Josh. – Phoebe ucięła.
- Zamknij się Phoebe! To nie ma nic wspólnego z tobą. – Josh podniósł głos.
Zaczęliśmy zwracać uwagę ludzi wokół nas.

- Katy. – błagał.
- Nie chcę z tobą rozmawiać, Josh. – powiedziałam, nie patrząc mu w oczy.
- Katy…
- Bracie, myślę, że powiedziała, że nie chce z tobą rozmawiać. – Harry powiedział, gdy przechodził koło nas ze swoim lunchem w ręce.
- Odwal się. – Josh popchnął Harrego, zmuszając go do upuszczenia całego jedzenia na podłogę.
Szczęka Harrego się zacisnęła, gdy chłopak popatrzał na jedzenie, które leżało teraz na ziemi.
Harry spojrzał z powrotem w górę i mocniej popchnął Josha.
To, oczywiście, rozwścieczyło Josha, w wyniku czego jeszcze raz popchnął Harrego.
Harry zadał pierwszy cios, a jego pięść spotkała się ze szczęką Josha.
Mój głos uwiązł w gardle, nie mogłam oglądać tego przedstawienia dłużej niż już trwało.
Josh oddał cios.
Właśnie wtedy dostałam odwagi, żeby wkroczyć i to zatrzymać.
- Josh! Stop! – krzyknęłam.
Nie posłuchał.
- Harry! – wrzasnęłam.
Również mnie zignorował.
Wskoczyłam na plecy Josha, próbując sprawić, żeby przestał.
- Złaź Katy! – Josh  ostrzegł.
- Przestań walczyć! – surowo powiedziałam.
Harry odepchnął Josha na bok, a mnie ściągnął z jego pleców i odsunął, umieszczając ręce po obydwóch stronach moich ramion.
- Katy, stanie ci się krzywda! – Harry wykrzyknął.
Jego zielone oczy wpatrywały się we mnie.
Jedna z rąk, którą trzymał na moim ramieniu, opuściła je i poprawiła loczki opadające na jego twarz.
Josh skorzystał z okazji i uderzył Harrego, gdy ten był odwrócony.
Harry upadł na podłogę, a jego nos krwawił.
- Josh! – krzyknęłam.
Uklęknęłam do leżącego na ziemi chłopaka. Natychmiast wszyscy wokół nas, otoczyli mnie i Harrego.
- Harry, słyszysz mnie? – potrząsnęłam nim.
- Harry. – potrząsnęłam jeszcze raz.
Jęknął kilka sekund później.
Różne myśli zalały mój umysł.
- Oh, Boże. – szepnęłam, gdy oparłam  głowę o jego pierś.
Ręka Harrego spoczywała na moich plecach, lekko przebiegając po nich w górę i w dół.
- Jest w porządku. – leniwie się uśmiechnął.
- Krwawisz. – stwierdziłam, kiedy podniosłam głowę.
Wskazałam na białą koszulkę, którą nosił i znajdujące się na niej czerwone plamy krwi.

- Powinieneś iść się pokazać pielęgniarce. – powiedziałam mu.
Harry spojrzał na mnie do góry, wciąż leżąc na podłodze.
Uśmiechnął się do mnie, nie wiem dlaczego, ale po prostu miał uśmiech na twarzy. On do cholery krwawił!
Harry wstał, a jego ramie oplotło moje ramię. Prowadziłam go środkiem korytarzy szkolnych, prosto do gabinetu pielęgniarki.
Josh szedł za nami, nie towarzysząc nam.
- Okej, więc co się tutaj stało? – pielęgniarka powiedziała, gdy Harry wraz z Joshem siadali na jednym z łóżek.

     Harry miał przyciśniętą paczkę z lodem do szczęki, dokładnie tak samo jak Josh.
- Zostałem uderzony w twarz przez tego kutasa. – Harry powiedział i wskazał głową w kierunku Josha, który siedział obok niego.
- On mnie pierwszy uderzył! – Josh się bronił.
- Ponieważ zasłużyłeś! – Harry wstał, upuszczając paczkę lodu, którą trzymał.
Drugi chłopak również wstał.
- Nie, to nie prawda skurwielu. – powiedział.
- Tak, prawda! Nawet nie masz szacunku dla dziewczyny, która była u twojego boku przez ostatni rok i zdecydowałeś się pójść na przód, oszukując ją! – Harry powiedział i wskazał na mnie.
Chwila, co do cholery?
- Przeprosiłem ją, ty kretynie! – Josh nacisnął swoim palcem na klatkę piersiową Harrego, lekko go popychając.
- No, no, spokojnie chłopcy. – pielęgniarka ucięła.
- Więc, gdzie cię uderzył? – zapytała Harrego.
- Szczęka. – jego głęboki głos odpowiedział.

Wyglądał na złego i zirytowanego.
Pielęgniarka przysunęła jego szczękę bliżej swojej twarzy, by ją ocenić.
Oczy Harrego spotkały moje.
Jego wyraz twarzy nagle złagodniał.
- Ała. – skrzywił się.
- Okej, będziesz tu miał siniaka. – pielęgniarka potwierdziła.
- Teraz, daj mi się zobaczyć. – kobieta westchnęła, gdy obracała się w kierunku Josha, który również na mnie patrzył.
Harry zrobił krok w moim kierunku.
Chwyciłam jego szczękę w moje ciepłe palce, próbując samodzielnie ocenić wyrządzone mu szkody.
- Twoje dłonie są gorące. – Harry się uśmiechnął.
- Um, dziękuję. – Nie wiedziałam, co  innego mogłabym powiedzieć.
- Okej, masz obity nos, co tłumaczy niewielkie krwawienie. – pielęgniarka powiedziała.
- Obydwoje trzymajcie paczkę lodu do obolałych miejsc, aby zapobiec pogorszeniu. – wytłumaczyła.
- I ty. – wskazała na Josha.
- Musisz zostać z powodu problemu z nosem. - powiedziała.
 Josh chrząknął z frustracją.
- Czy oni będą mieli kłopoty? – zapytałam pielęgniarki.
Moja ręka opuściła twarz Harrego tylko po to, by złapać go za rękę.
Nie włożyłam w to zbyt dużo zainteresowania.
- Nie mam zamiaru mówić nic tylko dlatego, że wy dwoje kończycie w tym roku szkołę i to mogłoby zaszkodzić wam przed rozdaniem dyplomów, więc tego nie zgłoszę. – kobieta powiedziała.
Westchnęłam w uldze.
Nawet jeśli Josh uczynił mi źle, wciąż życzę mu jak najlepiej.
Spojrzałam w tył na Harrego, który głupio się uśmiechał, gdy na mnie patrzał. Moja dłoń była wciąż w jego uścisku.
- Mogę już iść? – Harry zapytał, wciąż patrząc na mnie.
- Taa, tylko nie walcz więcej. – pielęgniarka ostrzegła.
- Nie obiecuję. – odpowiedział, gdy podnosił paczkę lodu, którą wcześniej upuścił i pociągnął mnie do wyjścia z gabinetu.
- Czemu uderzyłeś Josha? – zapytałam go, jednocześnie wyrywając rękę z uścisku Harrego.
- Zasłużył na to. – powiedział, a jego ręka przyciskała paczkę z lodem do chwilowych szkód.
- Wciąż, nie powinieneś tego robić. – odpowiedziałam.
- Luzik mamo, nikt nie umarł. – droczył się.
Przewróciłam oczami.
Dlaczego on był taki miły? .. Dobrze, dziwne.

- Daj mi się odprowadzić do klasy. – Harry zaoferował.
- Z kim teraz masz? – zapytał.
- Myślę, że z Panną Williams z Angielskiego. – powiedziałam.
- Ja też. – Harry uśmiechnął się szeroko.
- Zgaduje więc, że mogę cię odprowadzić. – dodał.

 ----------------------------------------

rozdział niesprawdzony

  połowa rozdziału została przetłumaczona przeze mnie, a połowa przez moją przyjaciółkę.

przepraszam za takie opóźnienie, jednak nie dogadałyśmy się z drugą tłumaczką, co do części, które mamy tłumaczyć.
 całą winę biorę na siebie.
 rozdziały od teraz powinny być zdecydowanie regularniej.
mniej więcej raz na tydzień.
może częściej.

------------------

jeśli szanujesz naszą pracę włożoną w przetłumaczenie rozdziału i czas, który na to poświęciłyśmy, proszę, skomentuj ten rozdział. choćby jednym słowem.

pozdrawiamy x

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    Harry taki chamski i kochany jednocześnie ;>
    Josh<<<<<<<

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się czyta xx
    @ilosecontrol_

    OdpowiedzUsuń
  3. booskie! Już to uwielbiam, zapraszam do siebie: http://anarchy-tlumaczenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczyna robić sie ciekawie :)
    Już nie moge sie doczekać nn :)
    Powodzenia w tłumaczeniu xx
    @xBlackDevilXx

    OdpowiedzUsuń
  5. jest coraz lepiej

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmmm bardzo mi się podoba...będę czytać dalej :*Xx

    @patina007

    OdpowiedzUsuń